Pielęgnacja kręconych włosów zimą

Zima, podobnie do jesieni, może być naprawdę okrutna dla naszych włosów. Mrozy, suche powietrze, ogrzewanie czy szorstkie materiały czyhają na nas na każdym kroku. Jak się temu nie dać i na co zwrócić uwagę podczas zimowej pielęgnacji, aby nasze włosy przetrwały tę porę roku w dobrym stanie? Czytajcie dalej!

1. Częstotliwość i sposób mycia

Zima to idealny czas na wypróbowanie mycia skóry głowy metodą co-washing (conditioner washing, mycie odżywką). Przez czapki i ogrzewanie nasze włosy będą się szybciej przetłuszczać. Aby uniknąć zbyt częstego traktowania skalpu szamponem, nawet delikatnym, jak np. Petal Fresh czy Biolaven, możemy go używać zamiennie z ulubionym myjadłem*, które nie wysuszy nam skóry głowy, a nawilży ją i może nawet pozostawi włosy świeże na dłużej.

Aby jeszcze bardziej wydłużyć odstęp między myciami, polecam zacząć olejować skórę głowy. Na dłonie wylewamy trochę produktu, rozcieramy i wmasowujemy w skalp. Dzięki kilkuminutowemu masażowi, powtarzanemu przed każdym myciem, przyspieszymy również porost nowych włosów. Przykładowe oleje do skóry głowy to: olej Sesa, olej łopianowy z czerwoną papryką od Green Pharmacy czy maska do skóry głowy od Nacomi.

2. Głębokie odżywianie

Skoro już ustaliliśmy, że zimą włosy są narażone na naprawdę mocne wysuszenie, to musimy teraz jakoś temu zapobiec! Mroźne dni spędzone w domu możemy wykorzystać, głęboko odżywiając nasze włosy. I nie będzie to strata czasu! W czasie, gdy maska czy olej będą grzecznie “siedzieć” pod czepkiem, my śmiało możemy zająć się czymś produktywnym – lub po prostu co nieco poleniuchować.

W zimie szczególnie polecam skupić się na dużej dawce emolientów – zalecane jest nawet dopuszczenie do pielęgnacji silikonów (o tym więcej w punkcie trzecim), które stworzą na naszych włosach film i będą działać ochronnie. Emolientów dostarczymy przykładowo w postaci olejowania na sucho (najlepiej przed każdym myciem) lub maski z dużą ilością olejów czy alkoholi lub kwasów tłuszczowych. Olejowanie na sucho pokazuję TUTAJ.

Nawilżanie także jest ważne, ale zimą musimy je trochę ograniczyć. Pamiętajmy, żeby każde humektantowe mycie zamykać emolientową odżywką (np. Anwen Emolientowy irys lub Emolientowa róża, Kallos Color), która spłukana chłodną wodą domknie nam łuski włosów i wygładzi je. To samo tyczy się protein. Maski pod czepkiem możemy trzymać do godziny, a olej wedle uznania. Miejcie tylko na uwadze to, że włosy średnio- czy niskoporowate łatwiej się obciążają, więc zbyt długie trzymanie oleju może spowodować przyklap.

3. Silikony

Nie takie złe, jak je piszą? Oczywiście! Ale świadomie stosowane – i na pewno nie na skórę głowy, a na długość, w celu zabezpieczenia końców przed zniszczeniem.

Silikony warto wprowadzić szczególnie w postaci serów na końcówki lub odżywek bez spłukiwania – nie tylko ochronią włosy przed otarciami o szalik, płaszcz itd., ale także obronią je przed niską czy wysoką temperaturą. Pamiętajmy jednak, że powstałych już zniszczeń nie naprawią, więc wszelkie rozdwojone końce powinny być jak najszybciej podcięte.

Co sądzę o silikonach? FILM

4. Co na głowę?

Czapki może nie pozostawiają nam fryzur rodem z czerwonego dywanu, ale na pewno ochronią cebulki włosów przed zmarznięciem – a co za tym idzie – ewentualnym wzmożonym wypadaniem. Najlepiej jest kupić sobie ją na tyle obszerną, żebyśmy mogły schować w niej włosy, które także nie lubią się ze zbyt niską temperaturą. Jeśli jednak tak, jak ja, należycie do teamu #wielkagłowa, zbawieniem mogą okazać się duże kaptury, w których ze spokojem będziecie mogli się pomieścić.

Możemy szukać kurtki czy płaszcza, których kaptury spełnią nasze oczekiwania, lub kupić takiego gagatka oddzielnie, np. od Niebylejakie (super opcja z satynową podszewką w środku) lub u Hultaja Polskiego (recenzja TUTAJ).

https://www.instagram.com/p/BppNjDolV9w/

5. Fryzury

Zimą spięcie włosów może okazać się o wiele lepszym wyjściem od ich rozpuszczenia. Nie dość, że nie będzie widać naszej po-czapkowej tragedii, to jeszcze końce nie będą miały aż takiej styczności z nieprzyjemnymi dla nich materiałami.

Wiele osób uważa, że krótkie włosy zimą mają lepiej – ale moim zdaniem jest z nimi wtedy więcej zabawy. Długie można po prostu spiąć – czy w koka, czy w kucyk. Z krótkich fryzury nie zrobisz, a co czapka przyklepie, to jej.

Warto przed każdym wyjściem i położeniem się spać zabezpieczyć włosy olejem lub serum silikonowym – szczególnie skupcie się na miejscach najbardziej dla Was problematycznych (kołtuniących się), jak obszar nad karkiem czy przy skroniach. Ja lubię nakładać olej od uszu w dół i zaplatać włosy w dwa dobierane lub spinać je w koka. Przy tych opcjach mogę dać nieco większą dawkę oleju, a włosy nie będą wyglądały na tłuste.

6. Suche powietrze

Ogrzewanie robi swoje. Wysuszone są nie tylko włosy, ale i skóra. Z racji, że mam bardzo wrażliwe oczy, co roku borykam się z ogromnym łzawieniem, pieczeniem i ich podrażnieniem. Dlatego stawiam przy kaloryferze butelkę z wodą lub wieszam na niego mokry ręcznik – żeby nieco nawilżyć powietrze w pokoju. Zyskuje na tym mój cały organizm.

7. Suszenie

Jeśli już mowa o powietrzu, to przejdźmy do suszenia. Jak wiecie, zimą włosy wysychają nam znacznie dłużej. To nie sprzyja dobrej kondycji naszej skóry głowy. Po umyciu włosów sięgnij po suszarkę z dyfuzorem i podsusz włosy przynajmniej u nasady. Resztę włosów, o ile masz na to czas, możesz pozostawić do naturalnego wyschnięcia. Wybierzmy suszarkę z chłodnym nawiewem oraz dyfuzorem, oczywiście. Moją ulubioną suszarkę recenzuję TUTAJ, a TUTAJ pokazuję, jak suszę włosy.

*myjadło – maska myjąca stosowana do mycia skóry głowy i długości; nie powinna zawierać silikonów i innych oblepiaczy, ale mile widziane są składniki myjące, im krótszy skład, tym lepiej. Przykłady myjadeł: Kallos Color, Ziaja, maska z olejami arganowym i tsubaki, drożdżowa maska od Babuszki Agafii, Garnier Hair Food.

Dajcie znać, czy wpis był pomocny, i co chcielibyście zobaczyć w przyszłości na blogu.

 

Trzymajcie się, pięknego dnia i na razie!

zakręcovnia