TOP 11 odżywek emolientowych

Odżywki emolientowe są niezbędne w pielęgnacji porowatych włosów. W przypadku średnio- i wysokoporów będą bazą równowagi PEH. O ile odżywek nawilżających na rynku jest masa, z proteinami też problemu nie ma, o tyle znalezienie dobrej odżywki emolientowej graniczy wręcz z cudem. Dzisiaj przedstawię Wam moje hity, do których najczęściej i najchętniej wracam.

  • Anwen Emolientowy irys 27,99 zł/200 ml
Anwen Emolientowy Irys odżywka do włosów średnioporowatych

Odżywka już z nazwy przeznaczona włosom średnioporowatym. Na drugim miejscu jest olej makadamia, później olej z nasion brokułów, olej moringa, olej z pestek śliwki oraz kameliowy – czyli mój ostatni hit!

Makadamia i moringa jeszcze nie trafily do moich zasobów, ale pozostałe sprawdzały mi się znakomicie przy olejowaniu moich włosów na sucho – a także do zabezpieczania końców.

Świetna odżywka, bardzo wygladzająca i dociążająca włosy. Jest czysto emolientowa, co zdarza się bardzo rzadko – co znaczy, że w jej składzie nie ma żadnych składników nawilżających. Sprawdza się świetnie zarówno do używania jej solo, jako jedyny kosmetyk na długości, jak i do zamknięcia pielęgnacji po myciu nawilżającym czy proteinowym.

Odżywki Anwen mają ciekawą konsystencję – inną niż inne kosmetyki. Są mocno treściwe i śliskie – w dotyku wręcz jak silikonowe – mimo że silikonów w ich składach nie znajdziecie. Jedyny ogromny minus tego kosmetyku to jego zapach. Sztuczny, ciężki i babciny.

  • Anwen Emolientowa róża 27,99 zł/200 ml
Anwen Emolientowa Róża odżywka do włosów wysokoporowatych

Odżywka z nazwy przeznaczona włosom wysokoporowatym. Na trzecim miejscu mamy mojego ulubieńca, czyli masło shea, później olej dyniowy, olej z brokułów, olej makowy, z krokosza i z nasion rzodkiewki.

Testowałam tylko masło shea, olej dyniowy i brokułowy – i ponownie, te wszystkie trzy propozycje sprawdzały mi się pięknie. Obecność masła shea wysoko w składzie kosmetyku to już pierwszy krok do tego, żeby okazał się on moim nowym ulubieńcem.

Róża jest jeszcze bardziej dociążająca niż irys, dlatego włosy, które są wysokoporowate, ale też przy okazji cienkie, delikatne mogą się z nim nie polubić. W takim przypadku radziłabym sięgnąć po irysa.

  • L’Biotica Beauty Land Africa 24,99 zł/200 ml

Seria Beauty Land okazała się moim hitem ostatnich miesięcy. Wypróbowałam 3 z 4 odżywek i każda z nich dosłownie mnie zachwyciła! Pierwszą wersją, po jaką sięgnęłam, była Africa. Dochodzą do mnie głosy, że została wycofana z produkcji, ale jeśli tylko dostaniecie informację, że wraca na rynek, z pewnością możecie brać ją w ciemno!

W składzie znajdziemy m.in. masło shea, olej z nasion baobabu, sok z aloesu, masło kakaowe, parę ekstraktów owocowych i gliceryna. Czyli mieszankę emolientów (masła, oleje) i nawilżaczy (ekstrakty owocowe, gliceryna). Mimo to, produkt bardzo dobrze sprawdza mi się jako typowy emolient do zamknięcia pielęgnacji na koniec mycia – i w ogóle nie odczuwam jego działania nawilżającego.

  • L’Biotica Beauty Land India 24,99 zł/200 ml
L’Biotica Beauty Land India

Tutaj wysoko znajdziemy dwa emolienty – ponownie masło shea oraz masło mango, a następnie mamy neutralne PEHowo wyciąg z pachnotki i z żeńszenia, a na koniec nawilżającą glicerynę. Czyli ponownie mamy do czynienia z odżywką emolientowo-humektantową, ale tak, jak poprzednio – odczuwam ją jako emolient – jest super zarówno do używania solo przy myciu, jak i do zamykania pielęgnacji.

  • L’Biotica Beauty Land Nordic 24,99 zł/200 ml
L’Biotica Beauty Land Nordic

Ponownie na początku składu wita nas masło shea, następnie widzimy olej z rokitnika, z nasion bawełny, nawilżający ekstrakt z maliny, ekstrakty ziołowe i nawilżającą glicerynę. Nie będę Wam już mówić, jak bardzo nie czuję w niej nawilżenia, bo pewnie się już tego domyśliliście. 😉 Podsumowując, cała seria Beauty Land jest zdecydowanie godna zainteresowania!

  • Herbs&Hydro Odżywka w kostce Konopie i malina 45,90 zł/40 g
Herba&Hydro Odżywka w kostce Konopie i malina

Niech Was nie zmyli tak mała pojemność i wysoka cena w porównaniu do poprzednich odżywek! Mamy tu do czynienia z odżywką w kostce, czyli produktem, który nie jest oparty na wodzie – dzięki czemu nie przelewa nam się przez palce i jest ultra wydajny.

W składzie mamy masło kakaowe, olej malinowy, olej konopny, nawilżającą glicerynę i skwalan – krótko i zwięźle. Odżywka ma przepiękny zapach malin. Kojarzy mi się z zimowym balsamem do ust od Yves Rocher. Nie wiem, czy jeszcze jest w sprzedaży, ale kilka lat temu namiętnie go używałam i za każdym razem rozpływałam się nad jego zapachem – i tak też jest w przypadku sięgania po kostkę od H&H.

Jeśli martwi Was sam proces używania odżywek w kostce – już Wam wszystko tłumaczę. Taką odżywkę traktujemy jak mydło w kostce. Na początku moczymy dłonie, “rozmydlamy” w nich produkt, a następnie aplikujemy film po włosach. Oczywiście, nie będziemy mieć mocno widocznej poświaty, jak w przypadku odżywek w płynie, ale tak czy siak uzyskujemy znakomity poślizg do rozczesywania włosów. Co najlepsze! Przy spłukiwaniu odżywki z długości możemy zacząć rozpływać się nad miękkością naszych włosów, które zmieniają się dosłownie w taflę. Bajka.

  • Herbs&Hydro Odżywka w kostce Konopie i mango 45,90 zł/40 g
Herbs&Hydro Odżywka w kostce Konopie i mango

W tej wersji również znajdziemy masło kakaowe, skwalan, olej konopny i glicerynę, ale też masło mango oraz olej rycynowy. Powiedziałabym, że jest to wersja trochę mocniej dociążająca, więc delikatne włosy powinny sięgać po poprzedniczkę, a grubsze śmiało mogą brać tę wersję.

Tutaj zapach jest, niestety, jej minusem. Mango nie ma prawdziwej świeżości tego owocu i mocno wyczuwa się, że jest to jednak jakiś sztuczny zapach – z tego też powodu chętniej sięgam po wersję malinową.

W przypadku odżywek (i szamponów) w kostkach trzeba pamiętać o prawidłowym przechowywaniu tych produktów. Po umyciu należy zostawić je do wyschnięcia, a później zakręcić w słoiczku. Jeśli będziemy przetrzymywać je w wilgotnym środowisku, mogą zacząć się rozpadać i zniekształcać.

  • Isana Colour Shine z wyciągiem z granatu i guarany 5,99 zł/300 ml
Isana Colour Shine z wyciągiem z granatu i guarany

Składowo ta odżywka wypada bardziej nawilżająco, niż emolientowo. Jest oparta na alkoholu tłuszczowym – i myślę, że procentowo musi go być całkiem sporo, bo jednak wyczuwam po niej wygładzenie, a nie nawilżenie. Dalej widzimy panthenol oraz ekstrakty z guarany i granatu (czyli humektanty).

Jest to zdecydowanie rzadsza propozycja niż odżywki od Anwen, ale nadal uważam, że jest całkiem wydajna. Po włosach rozprowadza się wręcz masełkowato, rozczesywanie na niej jest bardzo przyjemne, a przy okazji nie obciąża włosów i ładnie je nabłyszcza. Powiedziałabym, że wybór idealny, bo i cena, i pojemność, i działanie jest cudowne, ale… ma jeden ogromny minus. Zawiera Benzophenone-4, czyli filtr UV.

„Składnik alergizujący, mogący podrażniać oczy i skórę. Nie zalecany do produkcji kosmetyków dziecięcych, dla kobiet w ciąży oraz karmiących piersią. Podejrzewany o rakotwórczość. Jest niebezpieczny dla środowiska naturalnego. Jest filtrem przenikającym przez skórę do krwiobiegu. Może wpływać na gospodarkę hormonalną”. Źródło: kosmopedia.org

Sami zdecydujcie, czy chcecie sięgać po taką odżywkę. Ja jednak zdecydowałam, że zrezygnuję z jej używania – a już na pewno nie będę aplikować jej na skórę głowy.

  • Isana Professional Brown Colour Shine Odżywka do włosów 8,99 zł/200 ml
Isana Professional Brown Colour Shine

Odżywka oparta na alkoholach tłuszczowych, emulgatorach. W składzie dość szybko mamy zapach, a wszystko, co po nim jest już w śladowych ilościach – m.in. pantenol, gliceryna, alkohol wysuszający i ponownie Benzophenone-4.

Jest nieco gęstsza niż poprzednia propozycja od Isany. Blondynki nie muszą się martwić – w ogóle nie zauważyłam żadnej zmiany w moim kolorze po jej stosowaniu. Przyjemnie rozprowadza się po włosach, a po spłukaniu pozostawia je bardzo miękkie. Minusami są na pewno wspominany wcześniej filtr UV i alkohol wysuszający, który przy przetrzymywaniu produktu zbyt długo lub używaniu go zbyt często może wysuszyć porowate włosy.

  • Bounce Curl Moisture Balance Odżywka bez spłukiwania 149,99 zł/117 ml

Tak, wiem, cena powala. Ale! Od razu przejdę do jej obrony. 🙂 To odżywka bez spłukiwania, czyli kosmetyk stosowany w naprawdę niewielkich ilościach pod stylizatory. Na moje długie i gęste włosy aplikuję zaledwie fasolkę, dosłownie fasolkę odżywki. Mam ją już od pół roku, a nadal nie widzę ubytku.

Jest to czysty emolient – co jest wręcz niespotykane wśród kosmetyków tego typu. Zazwyczaj możemy trafiać na humektantowe czy PEHowe b/sy, co przy dłuższym stosowaniu może zacząć puszyć włosy. Tutaj bazą jest alkohol tłuszczowy, następnie mamy olej jojoba, oliwęz oliwek, masło murumuru, olej arganowy, rycynowy, z awokado, z czarnuszki, a pod koniec ekstrakt z kozieradki.

Niesamowicie wygładza i nabłyszcza włosy, i sprawdza się pod dosłownie każdy kosmetyk stylizujący. To mój pewniak, który chroni mnie przed puchem – nawet w wilgotne dni. Uwielbiam!

  • Kallos Mango 9,99 zł/1000 ml
Kallos Mango

Zastanawiałam się, czy dać ten kosmetyk do mojej listy, bo zrezygnowałam już całkowicie z używania kosmetyków marki Kallos (wyjaśnienie TUTAJ). Jednak uznałam, że skoro przedstawiam Wam moje ostatnie (do pół roku wstecz) emolientowe hity, to nie może zabraknąć i tej pozycji – był ze mną przez długi czas i sięgałam po niego wręcz co każde mycie.

Jest to jedyna propozycja niezgodna z metodą Curly Girl z tej listy. Ma silikon, z którym śmiało poradzą sobie łagodne szampony. Konsystencja jest standardowa, jak w przypadku masek od Kallosa – średnio gęsta, mało treściwa. Przepięknie wygładza i pozwala włosom się definiować, nie obciążając ich i nie zabierając im objętości. Zapach jest ładny, typowo kosmetyczny. Minusem jest występowanie oleju z pestek mango dopiero po zapachu, co świadczy o tym, że jest go tu bardzo niewiele. Dlaczego więc, skoro sprawdzał mi się tak świetnie, postanowiłam z niego zrezygnować? Z powodu nawracających alergii na itchy M’s, ale o tym więcej w filmie wspomnianym wyżej. 🙂

I to już wszystko. 🙂 Czekam na Wasze ulubione kosmetyki emolientowe! Dajcie znać, czy znacie którąś z moich propozycji.

Tymczasem trzymajcie się, pięknego dnia i na razie! Pa pa 🙂