Kaptur za 150 złotych? Hultaj Polski: recenzja

Nad kapturem od Hultaja Polskiego marzyłam od naprawdę dawna – zewsząd docierały do mnie informacje o tym, że jest idealną opcją na wietrzne czy mroźne dni, a z racji jego obszerności z łatwością schowamy w nim nawet największą burzę loków. Jak bardzo zmieniło się moje spojrzenie na ten kaptur, odkąd sama mam z nim styczność?

Wielka głowa, wielki problem

Od zawsze miałam problem ze znalezieniem odpowiedniej czapki. Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, należę do teamu #wielkagłowa, bo wszystkie możliwe rozmiary czapek, kapturów czy beretów były dla mnie zawsze nieodpowiednie i wszystko podnosiło się razem z włosami. Do tego, oczywiście, dochodziła przyklapnięta fryzura i krócej utrzymująca się świeżość włosów – aż mnie ciarki przechodziły na myśl, że miałabym założyć jakąś czapkę!

Dlatego też w tym roku planowałam zakup tak polecanego kaptura od Hultaja Polskiego. Z racji niewystarczającego budżetu, zakup ciągle odkładałam w czasie, aż w końcu dostałam go w prezencie od chłopaka – pewnie wyobrażacie sobie, jak bardzo byłam szczęśliwa, kiedy zobaczyłam rzecz, o której marzyłam od dłuższego czasu!

Kaptur poszedł w ruch już tego samego dnia, ale wtedy jeszcze spełniał jedynie rolę szalika – nie było aż tak zimno i wietrznie, żebym musiała korzystać z jego najważniejszej funkcji, jaką jest ochrona głowy. Już wtedy zauważyłam problem z ładnym, cieszącym oko ułożeniem jego dolnej części. Na zdjęciach, na co nie zwróciłam na początku uwagi, modele zakładają kaptury na bluzki/bluzy, nie kurtki, dlatego mogą naciągnąć dół na ramiona – co, niestety, nie jest możliwe z okryciem wierzchnim pod spodem – chyba że ktoś jest bardzo drobnej budowy. Próbowałam też opcji z przykryciem dołu płaszczem i wyciągnięciem na zewnątrz jedynie góry, ale to nie wchodzi w grę ze względu na gruby, odznaczający się i niewygodny w tym układzie materiał.

Zastanawiałam się, w czym tak naprawdę tkwi problem, jeśli chodzi o to estetyczne ułożenie kaptura – i znalazłam winowajcę – grube przeszycie z przodu, podłożone kilkoma warstwami grubego materiału. Jest to strasznie słaba opcja, tym bardziej, że kompletnie nie chroni szyi. Dlatego wyjście w wietrzne, mroźne dni bez szalika pod spodem (lub grubego golfu) nie wchodzi w grę, bo może nas naprawdę szybko przewiać.

Chciałam, to mam

Kolejną kwestią jest rozmiar kaptura. Jest O-GROM-NY! Tak, wiem, chciałam mieć duży kaptur, w którym zmieściłabym się z wielką głową i włosami – no i mam, ale myślę, że to już jest lekka przesada…


Kaptur leci mocno na twarz, a wiatr z łatwością zdmuchuje go z głowy albo wypełnia całego tak, że czujemy obecne przy szyi zimne powietrze. Naciągnięty całkowicie sięga mi do brody. Po zdjęciach można też wywnioskować, że kaptur będzie dosyć sztywny – więc prawdopodobnie będzie dobrze wyglądać na głowie – ale jak powiedziałby Radek Kotarski: “nic bardziej mylnego!”. Materiał kaptura jest dosyć lejący, jak na to, z jak grubego materiału jest uszyty, więc zamiast ładnego kształtu uzyskujemy jajo.

Co z materiałem?

Jak już wspomniałam, materiał jest dosyć gruby, co ewidentnie jest plusem, zważając na to, że ma chronić nas od wiatru. Producent pomyślał także o szerokiej gamie kolorów i modeli do wyboru – od szarego, po czerwony i od zwykłego, po futrzasty.

Sam skład materiału nieco mnie zaskoczył ze względu na to, że przed “namacalnym” spotkaniem się z tym kapturem, czytałam opinie, że dzięki niemu unikniemy puchu. Dlatego też zdziwiłam się, gdy na metce zobaczyłam: “Bawełna 92%, elastan 8%“. No i cóż, nie pomyliłam się. Kaptur faktycznie puszy, jak każdy inny – szczególnie, kiedy leci raz na twarz, a raz ucieka nam z głowy.

Aby temu zapobiec, możemy go podszyć satyną, ale… sami zdecydujcie, czy chcecie kupić rzecz za 150 złotych i jeszcze coś do niej doszywać.

Jakieś plusy?

Pewnie! Przede wszystkim, Hultaj Polski to, jak wskazuje nazwa, polska firma, więc kupując ich produkty, wspieramy polski rynek.

Wielkość kaptura jest też kwestią indywidualną. Może akurat ktoś będzie oczekiwał takiego rozmiaru i obszerności. Na pewno ułatwia całkowite schowanie twarzy, jeśli akurat nie chcemy zostać zauważeni. 😉 Pamiętajcie jednak o szczególnej ostrożności przy przechodzeniu przez ulicę!

Kaptur 2w1 to opcja dosyć niszowa, nawiązująca do średniowiecznych części garderoby – to po prostu wygląda niesamowicie ciekawie! Na pewno przyciąga wzrok i intryguje.

Edit: Prosicie o dodanie zdjęcia od przodu. Niestety, mam tylko takie. Proszę bardzo. 🙂


To tyle na dziś. Dajcie znać, czy mieliście styczność z tym kapturem lub rozważaliście jego zakup – i co sądzicie o wpisie. 🙂

Trzymajcie się, pięknego dnia i na razie!

zakręcovnia